128 230 egzemplarzy i 7,65 mln zł zysku na książce 📖

Dzień dobry! 🖐️

Dla takich rozmów warto zostawać do samego końca konferencji.

W poprzednią sobotę, na Influencers Live, prowadziłem fireside chat z Michałem Szafrańskim. Niemal w 10. rocznicę premiery „Finansowego Ninja” – jednej z najlepiej sprzedających się książek o finansach osobistych w Polsce, wydanej w całości samodzielnie, bez wydawnictwa.

I był ogień. 🔥

Bo Michał zrobił coś, czego na scenie prawie nikt nie robi. Po latach ciszy pokazał wszystkie liczby dotyczące sprzedaży swojego bestsellera. Dosłownie – co do złotówki.

Ile egzemplarzy sprzedał przez tę dekadę? Jaki miał z tego przychód? Jaką marżę? Ile przy okazji oddał na Pajacyk? I to, co najbardziej mnie ruszyło: ile egzemplarzy musiałoby sprzedać wydawnictwo, żeby w pojedynkę dogonić jego wynik. Ta ostatnia liczba jest tak absurdalna, że sprawdziłem ją dwa razy.

Panel trwał 75 minut. Mamy z tego tylko urywki – kilka krótkich nagrań, nie całość. A od kilku dni otrzymuję pytania w stylu „Krzysiek, ale ile dokładnie tej sprzedaży było?” i „Jest gdzieś pełne nagranie?”. Nie ma. Większość tego, co padło na sali, została na sali.

Dlatego wziąłem się, usiadłem i spisałem obszerne notatki z całego panelu. Z liczbami. Z odsłoniętym slajdem – tym, który na LinkedIn pokazałem Ci celowo rozmazany. 😏 To nie jest typowy transkrypt wywiadu, bo dochodzą do tego moje przemyślenia.

Jeśli myślisz o wydaniu własnej książki – albo już ją wydajesz – to chyba najkonkretniejszy materiał, jaki w tym roku ode mnie dostaniesz.

Zaczynajmy! 🚀


🔢 Liczby, których nikt nie widział

Michał przestał publicznie pokazywać wyniki sprzedaży książki Finansowy Ninja jakieś 3-4 lata po premierze. Potem była cisza. Na scenie domknął 10-lecie pełną transparentnością i wyświetlił slajd, który chciałbym, żebyś zapamiętał.

Okres: od 1 lipca 2016 do 31 grudnia 2025. Dziewięć i pół roku sprzedaży. Co ważne – na slajdzie jest sam „Finansowy Ninja”, bez pozostałych książek Michała:

  • Sprzedane egzemplarze: 128 230 (dziś jest już ponad 130 tysięcy)
  • Przychody brutto: 11 088 695,82 zł
  • Przychody netto: 10 459 893,78 zł
  • Koszty netto: 2 808 283,62 zł (to 27% przychodu netto)
  • Dochód przed opodatkowaniem: 7 651 610,16 zł

Zatrzymaj się na ostatniej linijce.
To nie jest przychód. To dochód.
Marża na poziomie 73%.

Powtórzę, bo to brzmi nieprawdopodobnie.

Z każdej złotówki, która wpłynęła ze sprzedaży tej książki, ponad 70 groszy zostawało Michałowi jako zysk przed podatkiem.

Michał ujął to na scenie jednym zdaniem, które zapisałem słowo w słowo:

„Marża 73% to skutek tego, że między mną a czytelnikiem nie ma nikogo.”

I to jest cała tajemnica self-publishingu w jednym zdaniu. Nie ma wydawnictwa, które bierze swoją część. Nie ma dystrybutora. Nie ma księgarni z marżą nawet 40-50%. Jest autor, jest czytelnik, i model sprzedaży bezpośredniej.


🧮 Dlaczego nie poszedł do wydawcy? Bo to policzył

Tu robi się naprawdę ciekawie. Bo łatwo powiedzieć „self-publishing jest super”. Trudniej to udowodnić liczbami.

Michał wyświetlił drugi slajd: ile zarobiłby na tych samych 128 230 egzemplarzach, gdyby wydał książkę przez tradycyjne wydawnictwo.

To, co widzieliśmy na slajdach:

  • Standardowa stawka tantiem dla autora: 10% ceny netto
  • Cena okładkowa, jaką maksymalnie chciał dać wydawca: 49,90 zł brutto (czyli 47,52 zł netto)
  • Tantiema autora z jednego egzemplarza: 4,75 zł (i to przed podatkiem)

Teraz mnożymy przez te same 128 230 sprzedanych książek:

  • Zarobek u wydawcy: 609 397,81 zł
  • Zarobek w self-publishingu: 7 651 610,16 zł
  • Różnica: 7 042 212,35 zł (!)

Michał zarobił sam 12,56 razy więcej, niż zarobiłby u wydawcy. Przy dokładnie tej samej liczbie sprzedanych egzemplarzy.

A teraz mój ulubiony fragment tego slajdu. Żeby u wydawcy zarobić tyle, ile Michał zarobił sam, wydawnictwo musiałoby sprzedać 1 610 058 egzemplarzy. Ponad półtora miliona sztuk jednej książki o finansach. W Polsce. Nie kojarzę tytułu non-fiction / poradnika, który osiągnął taki wynik…

Czyli innymi słowy: ta sama praca autora, ta sama książka, a różnica w zarobku to różnica między „fajny dodatek do pensji” a „wolność finansowa”.

I od razu uczciwa uwaga, żeby nie było nieporozumień. Tradycyjny wydawca nie jest zły. Dla wielu autorów to dobra droga. Po prostu jeśli jesteś w stanie ogarnąć sprzedaż i promocję samodzielnie, to matematyka zawsze wychodzi na korzyść self-publishingu.


❤️ 624 746 zł, których nie musiał nikomu oddawać

Od pierwszego dnia sprzedaży FN Michał miał wbudowany w cenę książki mechanizm: 1 sprzedany egzemplarz = 1 posiłek dla dziecka, przekazany do Polskiej Akcji Humanitarnej i Pajacyka.

Przez 9,5 roku uzbierało się z tego 624 746 zł darowizn. To 8% całego dochodu z książki. Michał jest dziś Honorowym Darczyńcą PAH – ale jak sam mówi, to tylko konsekwencja jednej decyzji podjętej na starcie.

I tu jest paradoks, który mnie rozłożył na łopatki.

Pamiętasz, ile Michał zarobiłby u tradycyjnego wydawcy?
609 397 zł.

Czyli wydając książkę samodzielnie, przekazał na Pajacyka więcej, niż wyniósłby cały jego zarobek u wydawcy. A wydawca na Pajacyka raczej nie oddałby ani złotówki.

To dla mnie najmocniejszy argument w całej tej rozmowie. Kiedy kontrolujesz całą ekonomię produktu, możesz świadomie zaprojektować ją tak, żeby służyła czemuś jeszcze – i Michał to zrobił.

Jeśli chcesz zobaczyć tę historię z drugiej strony, PAH ma o tym osobną stronę: pah.org.pl/michal-szafranski-dla-pajacyka »


📈 Czy da się to powtórzyć w 2026? Tak. Ale nie tak samo.

To było moje trudniejsze pytanie. Skoro pokazujemy te liczby ludziom na sali – to czy ktokolwiek z nich może je dziś powtórzyć?

Michał nie owijał w bawełnę. Da się. Ale nie identycznie i nie przez kopiowanie jego drogi z 2016 roku.

Fundamenty się nie zmieniły:

  • społeczność jest ważniejsza niż zasięgi
  • jakość jest ważniejsza niż ilość
  • własne kanały są ważniejsze niż cudze platformy

To było prawdą 10 lat temu i jest prawdą dziś.

Co się zmieniło na Twoją korzyść:

Ekosystem dla twórców dojrzał. To, co Michał w 2016 musiał składać z 12 osobnych klocków – sklep, płatności, magazyn, kurierzy, system sprzedaży – dziś jest jedną decyzją (patrz pkt. 4 niżej).
Z kolei AI pozwala szybciej researchować, draftować, analizować rynek. I istnieją gotowe wzorce – nie musisz wymyślać polskiego self-publishingu od zera, bo Michał i kilkuset innych autorów już ten szlak przetarli.

Co się zmieniło na Twoją niekorzyść:

Tu nie ma co kłamać. Social media zalał AI slop. Zasięgi organiczne praktycznie zniknęły. Walka o uwagę jest dziś jakieś 10 razy trudniejsza, niż dekadę temu. Żeby się przebić przez szum, potrzebujesz dużo więcej kreatywności i cierpliwości.

Liczby da się powtórzyć. 128 230 egzemplarzy, 7,65 mln zł dochodu – to nie jest zaklęty próg. Ale to wynik 9,5 roku konsekwencji, nie pół roku zrywu. Jeśli ktoś sprzedaje Ci, że osiągniesz to w 6 miesięcy, raczej mija się z prawdą.


⏳ 4 lata, zanim sprzedał pierwszy egzemplarz

Tu jest liczba, o której mało kto pamięta, gdy patrzy na te miliony.

Michał wystartował z blogiem „Jak oszczędzać pieniądze” w lipcu 2012. „Finansowy Ninja” wyszedł w lipcu 2016.

Cztery lata budowania społeczności, zanim sprzedał pierwszy egzemplarz książki.

Do tego newsletter od samego początku. Podcast „Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” od 2013 – 80 odcinków przed premierą książki. Przez pierwsze półtora roku bloga zero monetyzacji.

Zapytałem, czy dziś da się szybciej. Odpowiedź: prawdopodobnie 1-2 lata wystarczą, jeśli się przyłożysz. Bo zaplecze techniczne masz gotowe, AI wspiera produkcję treści, a wzorce już istnieją.

Ale jedno jest nie do obejścia. Budowy listy mailingowej znacząco nie przyspieszysz. Zaufanie buduje się z czasem. Baza 10 tysięcy kontaktów nie urośnie z dnia na dzień, choćbyś nie wiem jak chciał.

Dlatego rada Michała dla każdego, kto myśli o książce, brzmi przewrotnie: nie zaczynaj od książki. Zacznij od mniejszej rzeczy – newslettera, podcastu, mini-ebooka, kursu. Książka to długi finał, nie start.


🔁 Trzy modele wydawnicze, jedna kariera

Jedna z rzeczy, których nie doceniałem, dopóki nie ułożyliśmy tego na scenie chronologicznie. Michał w ciągu jednej kariery przeszedł przez trzy zupełnie różne modele wydawnicze. I każdy z nich czegoś go nauczył.

Model 1 – autor self-publisher (Finansowy Ninja). To znasz już z liczb powyżej. Pełna kontrola, pełna marża, pełna odpowiedzialność.

Model 2 – autor w modelu hybrydowym (Zaufanie, czyli waluta przyszłości). Tu Michał zrobił coś, czego w Polsce wcześniej nie było. Część egzemplarzy sprzedawał sam (jak FN) – zostawało mu z tego 27 zł na sztuce. Część szła przez wydawcę do księgarń – tam zostawało mu 3,80 zł. Ta sama książka, dwa kanały, dwie kompletnie różne ekonomie.

Przy okazji – tę książkę napisał w 38 dni. Dla porównania: FN pisał 2 lata, bo nie miał wtedy metody. O tej metodzie za chwilę.

Tu wtrącę własne zdanie, bo to ja je na scenie powiedziałem: porównywanie sprzedaży „Zaufania” do FN jest po prostu nieuczciwe. FN to poradnik finansów osobistych, czyli potrzeba masowa. „Zaufanie” to filozofia budowania biznesu online – temat o wiele bardziej niszowy. Moim zdaniem to najlepsza książka o budowaniu biznesu online po polsku i wkurza mnie, że ocenia się ją przez pryzmat wyników FN.

Michał przyznał się, że z perspektywy czasu uważa cały model hybrydowy za błąd. Mówił, że „Zaufanie” trzeba było wydać w pełni samodzielnie. Między innymi dlatego, że za wcześnie wstrzymał promocję, gdy książka trafiła na listę bestsellerów Empiku w przedsprzedaży. Zaufał wydawcy w tej kwestii – i tego żałuje.

Model 3 – wydawca cudzej książki (Po prostu kupuj). Trzy lata temu Michał wziął licencję na „Just Keep Buying” Nicka Maggiulliego, dorzucił około 115 stron własnych komentarzy i 59 wykresów, zaadaptował książkę do polskich realiów i wydał ją jako „Po prostu kupuj”.

Wynik: 9 563 egzemplarze sprzedane w przedsprzedaży z nakładu 10 000. 96% nakładu znikło, zanim książka w ogóle trafiła do rąk czytelników.

I tu Michał zdradził rzecz, o której mało się mówi: z perspektywy kosztowej bycie wydawcą cudzej książki bywa bardziej intratne niż pisanie własnej. Nie musisz jej pisać, wystarczy przetłumaczyć i zaadaptować, a za licencję płacisz pojedyncze procenty z ceny okładkowej. Pisanie i wydawanie własnej książki kosztuje więcej i zarabia mniej, niż tłumaczenie i wydanie cudzej.


✍️ Jak napisać książkę w 38 dni (a nie w 2 lata)

Obiecałem wrócić do tych 38 dni, więc wracam. Bo różnica między „2 lata” a „38 dni” to nie był talent ani wena. To była metoda.

Michał nazywa ją metodą mapy myśli. Działa w czterech krokach i kolejność jest tu święta:

  1. Idea. Co chcę powiedzieć, dla kogo i dlaczego. Bez tego nie ruszasz dalej.
  2. Kompletna struktura. Wszystkie rozdziały, sekcje i mikrosekcje rozpisane na mapie myśli – cała książka, ZANIM napiszesz pierwsze zdanie.
  3. Wypełnianie struktury. Do każdej sekcji wrzucasz krótkie hasła, taki content brief – co dokładnie ma się tam znaleźć.
  4. Pisanie. Dopiero teraz. Kiedy już wiesz, dokąd zmierzasz na każdej stronie.

Klucz to zdanie, które Michał powtórzył kilka razy: nie pisz, dopóki nie masz całej mapy i kompletnego wkładu. Większość książek umiera nie dlatego, że autorzy nie umieją pisać. Umiera, bo ludzie zaczynają pisać, zanim będą mieli pełny obraz tego, o czym właściwie piszą. Po trzecim rozdziale gubią wątek i odkładają plik „na później”, które nigdy nie przychodzi.

A co z AI? Michał używa, ale ostrożnie. Do researchu, do roboczych draftów fragmentów, do analizy tekstów – tak. Do pisania zamiast siebie – nie. Twój głos musi pozostać Twój. Choć, jak sam przyznał z uśmiechem, w czasach AI da się go już całkiem nieźle sklonować.


🏁 „I have enough”

W trakcie panelu padło pytanie, które chodziło mi po głowie od dawna. Czy Michał uważa, że wycisnął z tego wszystkiego maksimum, czy coś zostawił na stole?

Odpowiedź była zaskakująca. „Zostawiłem mnóstwo na stole. Świadomie.”

I wymienił:

  • mógł zrobić dwa razy więcej kampanii promocyjnych FN i podwoić sprzedaż – nie chciał
  • przez rok nie promował żadnej książki, bo nie wiedział czy powinien promować Zaufanie czy FN
  • bloga zakończył 2 lipca 2022, dokładnie w 10. rocznicę startu – z wyboru, nie z wypalenia
  • Klan Finansowych Ninja mógł rozrosnąć się nawet do 10 tysięcy osób, ale w 2025 zakończył publiczne nabory

To ostatnie jest fascynujące. Klan żyje – około 2700 osób, forum z ponad 11 tysiącami wątków i 167 tysiącami odpowiedzi. Ale Michał świadomie woli te 2700 dobrze dopasowanych osób, niż 10 tysięcy „z łapanki”. W starym świecie biznesu nazwano by to torpedowaniem własnych przychodów. Tyle że jemu naprawdę nie chodzi o przychody.

Skąd ta postawa? Michał był brutalnie szczery: niezależność finansową ma od dawna. A kiedy ją osiągnął, przestał porównywać się z innymi. Każde „wycisnąć więcej” oznaczało dla niego godziny odebrane rodzinie. I w którymś momencie po prostu uznał, że ma dość. W dobrym sensie. Woli sobie pograć w CS-a. 🙂

Zapytałem na koniec, czy to jego ostatni występ na scenie dla twórców. Powiedział, że to bardzo prawdopodobne. Bo o czym ma jeszcze opowiadać twórcom internetowym, skoro sam świadomie twórcą już nie jest? Wygasza działalność, za kilka lat planuje zamknąć firmy, szuka spokoju.

Domknął to trzema słowami, które zostały ze mną na długo:

„I have enough.”

Mam dość. A raczej: mam wystarczająco.

Choć – żeby nie było – wycisnąłem też z Michała, że przymierza się do trzech książek (!). Jedna o całym procesie wydawania książek, druga o pisaniu poradników (z AI włącznie). A trzecia pokazująca cały ten proces „od kuchni” dla tych dwóch! Michał stwierdził, że brakuje mu domknięcia taką klamrą całego tematu wydawania książek.

Nie ma jednak konkretnej daty premiery, są propozycje tytułów. Jak sam powiedział: „Jak będą – to będą. Jak uznam, że nie mam siły albo nie jestem z nich zadowolony – to ich nie będzie.” I to jest chyba najzdrowsze podejście do tworzenia, jakie słyszałem od dawna.


💡 Co ja z tego wynoszę (i czego życzę Tobie)

Cztery rzeczy zabieram z tego dla siebie – i myślę, że dla Ciebie mogą być warte więcej niż wszystkie liczby powyżej.

Po pierwsze – lista mailingowa, nie followersi. Followersów może Ci odebrać algorytm, Meta albo widzimisię właściciela platformy. Listy mailingowej nie odbierze Ci nikt. To Twoje dane. To jedyny kanał, który naprawdę jest Twój.

Po drugie – nie musisz być kolejnym Szafrańskim. Michał powiedział to wprost: „Ja byłem moim jedynym Szafrańskim. Nie porównywałem się z nikim, robiłem swoje, po omacku.” Ty masz nad nim przewagę – masz gotowe case studies i przetarte szlaki. Wystarczy, że będziesz sobą.

Po trzecie – to maraton. Te 7,65 mln zł zysku i 128 230 egzemplarzy to efekt 9,5 roku konsekwencji. Jeśli chcesz zbudować coś, co po dekadzie nadal samo będzie Ci wypłacać pieniądze – zacznij budować dziś i nie przestawaj.

Po czwarte – po prostu przyjdź ze swoją książką do Imker.
Z Michałem znamy się od 2013 roku, a jego zaplecze książkowe ogarniamy od 2016 roku. Od samego początku, startu wysyłek w garażu, przez zmianę jego sklepu, aż po robienie mu landing page dla książki, którą wydał jako formalny wydawca. Tylko w 2025 roku wysłaliśmy 1,01 mln przesyłek oraz uruchomiliśmy ponad 80. stron sprzedażowych. To my jesteśmy zapleczem, które pozwoli Ci korzystać z narzędzi dla najlepszych self-publisherów w Polsce. Autoreklama off 🙂

A jeśli chcesz danych, a nie anegdot: dzień przed naszą rozmową opublikowaliśmy razem z Influencers Live raport Ekonomia Twórców 2026. Pokazuje, ilu polskich twórców realnie zarabia na swojej twórczości i jak korzystają z AI. Polecam zerknąć – to dobry punkt odniesienia, zanim podejmiesz własne decyzje.


👉 A teraz Ty: gdybyś dziś wydawał własną książkę, co byłoby Twoją największą blokadą – brak społeczności, brak pomysłu na temat, czy strach przed całym zapleczem sprzedażowym czy logistyką? Odpisz na tego maila, naprawdę czytam każdą odpowiedź.


Tyle na dziś. A było tego sporo – dziękuję, że dotrwałeś do końca. Jak wracać do pisania newslettera, to zdecydowanie w takim stylu!

W przyszłym tygodniu dostaniesz ode mnie kolejną wiadomość na temat self-publishingu oraz tworzenia i sprzedaży własnych produktów w Internecie.

Do przeczytania!

Pozdrawiam
Krzysztof Bartnik / imker.pl

PS. Pamiętaj, że masz cały czas dostępne:
👉 Pełne archiwum newsletterów »
👉 Biznesplan do analizy opłacalności wydania książki » (dla selfpublisherów i nie tylko)
👉 Linki do wszystkich materiałów z newslettera »

PS 2. Polecam Ci też nasze akademie:
🎓 Akademia Self-Publishing »
🎓 Akademia Tworzenia Kursów »
🎓 Akademia Tworzenia Ebooków »
🎓 Akademia Twórcy Internetowego »

facebook twitter youtube vimeo linkedin instagram whatsup