Skoro jesteś taki mądry, to czemu nie sprzedajesz własnej książki?

Dzień dobry! 🖐️

Skoro jesteś taki mądry i od jedenastu lat siedzisz na zapleczu największych premier książkowych w Polsce, TO CZEMU SAM NIE SPRZEDAJESZ WŁASNEJ KSIĄŻKI?!

Nikt mi tak nie powiedział. Nigdy!

Pewnie przez życzliwość – bo łatwiej zapytać miło „kiedy w końcu Twoja książka?”, niż walnąć komuś prosto z mostu, że doradza innym, a sam nie ruszył… A pytano mnie często.

W 2017 roku świeżym pomysłem na wprowadzenie książki na rynek był film w stylu „coś przed wami ukrywałem” – trend, który w Polsce zapoczątkował Radek Kotarski przy premierze „Włam się do mózgu”. Tę premierę pod kątem zaplecza obsługiwałem właśnie ja + zespół Imker.

I mógłbym otworzyć ten mail dokładnie tak.

Zrobić z tego wielkie wyznanie, tajemnicę, którą rok przed Tobą ukrywałem.

Ale wobec Ciebie byłoby to po prostu niepoważne – bo nic nie ukrywałem. Po prostu długo nie siadałem do pisania. Powiem Ci więc wprost, jak to z moją książką jest i było naprawdę…

Koniecznie czytaj do końca ↓


Od premier z rocznika 2017 sporo minęło…

Ciągle obsługujemy czołowych polskich self-publisherów – w tym Michała Szafrańskiego, o którego premierze pisałem Ci tydzień temu: 128 230 egzemplarzy „Finansowego Ninja” i 7,65 mln zł zysku. Pakowaliśmy i wysyłaliśmy ich książki, budowaliśmy ścieżki sprzedaży, widzieliśmy liczby, których autorzy nie pokazują nikomu.

No i w końcu napisałem własną książkę, w pełni autorską. Pomogły mi trzy podpowiedzi.

Najpierw Bartek Majewski i jego „godzina dziennie” – schemat tak prosty, że sam opisałem go u siebie w newsletterze. Nie weekend, nie urlop, nie „jak znajdę czas”. Godzina, codziennie. Pomyślałem: tyle jestem w stanie znaleźć. (więcej zajmuje napisanie tego newslettera)

Potem Przemek Gerschmann i „52notatki”. Akurat montowaliśmy stronę z premierą kolejnego tomu… I wtedy mnie trafiło: przecież ja też piszę newsletter!

A na koniec wspomniany już Michał pokazał mi, co da się dziś zrobić z AI przy samym pisaniu.

Policzyłem własne teksty: 217 wydań newslettera i 145 artykułów. Ponad 360. Nie pisałem książki od zera – składałem ją z tego, co budowałem latami. 12 marca usiadłem na poważnie, 29 marca maszynopis poszedł do redakcji, a 11 maja trzymałem wydrukowany egzemplarz w swoich rękach.

Czasem odpowiedź masz przed oczami. Potrzebujesz tylko kogoś, kto Ci ją wskaże. Albo trzech osób naraz.


I tu mógłbym postawić kropkę.

Wydać książkę tak, jak robi to każdy – i jak wielu autorów wykończyć się samotną promocją, w której umiera najwięcej książek.

Tylko że od jedenastu lat oglądam premiery od zaplecza i jedno pytanie nie dawało mi spokoju: co dałoby się zrobić lepiej? Inaczej? Czego jeszcze nikt nie zrobił, wydając własną książkę?

I wtedy mnie tknęło.

Skoro całe życie oglądam te premiery od środka – to czemu nie otworzę swojego debiutu na oścież?

Nie po fakcie, w jakimś wygładzonym podsumowaniu. Na żywo, od pierwszego dnia. Z każdym celem, każdym założeniem i każdą liczbą.

Tak powstała Strefa Premium – zamknięta strefa z dodatkowymi materiałami do książki i case study self-publishingu na żywo. Miejsce, w którym sam stosuję się (albo i nie…) do własnych porad i pokazuję liczby takimi, jakie są.

Konkretnie będę w niej pokazywać:

  • jakie cele sobie postawiłem – i czy je dowożę,
  • z jakimi założeniami wchodzę – i które okazują się błędne,
  • jak docieram do ludzi i jakie zasięgi to daje,
  • które maile i kanały konwertują, a które tylko ładnie wyglądają,
  • ile to wszystko kosztuje, co do złotówki.

Bo znasz to z każdej premiery, którą widziałeś z zewnątrz. Ktoś chwali się: „sprzedałem pięć tysięcy egzemplarzy”. Gratulujesz.

I dalej nie wiesz nic.

Jaki miał cel – bo może celował w dziesięć tysięcy?

Ile z tego rozdał za darmo?

tóry kanał dał sprzedaż, a który tylko zasięgi?

Jaka była konwersja?

Wszyscy pokazują efektowny wynik.

Niemal nikt – kuchnię, w której ten wynik powstał.

Widziałem zresztą i drugą stronę. Ktoś drukuje te pięć tysięcy egzemplarzy, a nie sprzedaje nawet kilkuset – i zostaje z kartonami w garażu.

Bo sprzedaż to nie nagroda za dobrą książkę. To wypadkowa zasięgu, komunikacji i kilku decyzji, które łatwo spartolić. I to też dzieje się za zamkniętymi drzwiami.

I czytasz ten mail w dniu zero. Nie ma jeszcze żadnych wyników ani zamówień – bo właśnie ruszam. Jeśli wejdziesz teraz, będziesz przy każdej liczbie od pierwszego zamówienia, na bieżąco, a nie w podsumowaniu pół roku później.


A sama książka? Rok Twórcy to nie jest nudny poradnik ubrany w smutny garnitur 🙂

Na okładce ręcznie rysowane ludziki pakują paczki, pchają wózek z kartonem, gadają przez telefon – bo dokładnie o tym jest. O realnym robieniu i sprzedawaniu, nie o teorii.

W środku 102 porady, każda z liczbą, nie z ogólnikiem. Między innymi:

  • Dlaczego 35% newsletterów nie dożywa drugiego wydania – i jak być w pozostałych 65%.
  • Jak z jednej książki zrobić 7 produktów i 4 zestawy, żeby ta sama treść zarabiała kilka razy.
  • Jak przedsprzedaż finansuje produkcję, zanim w ogóle stworzysz produkt.
  • Dlaczego widoczne pole na kod rabatowy potrafi sabotować Twoją sprzedaż – i co z tym zrobić.

I nie teoretyzuję. Nie czytałem o premierach – stałem na ich zapleczu od 2015 roku. Teraz robię własną, z otwartymi drzwiami. Uchylam je i zapraszam Cię do środka.

TAK – to jest moment, w którym Ci to sprzedaję po raz pierwszy. Mówię wprost, bo wolę, żebyś wiedział, na czym stoisz.

Tyle że nie sprzedaję teraz książki tak, jak robi to każdy autor.

Przez najbliższy tydzień otwieram tylko jedno: wejście do zamkniętej strefy z kulisami tej premiery na żywo. Zwykła sprzedaż samej książki ruszy dopiero potem. 

1 czerwca skończyłem 41 lat (dziękuję za życzenia!) – i z tej okazji robię rzecz, której potem nie powtórzę. Na cały komplet daję 41% rabatu:

Pakiet Rok Twórcy:

✓ Książka drukowana z autografem, wysyłka w 24h
✓ Ebook (PDF) od razu
✓ Strefa Premium – dostęp na zawsze
✓ Audiobook do końca czerwca

Co trzeba zrobić?

Wchodzisz na roktworcy.pl, podajesz swój adres e-mail, czytasz darmowe fragmenty – a jeśli zechcesz, od razu kupujesz dostęp do zamkniętej strefy. Płacisz raz i widzisz całe zaplecze przez 365 dni.


A jeśli zależy Ci wyłącznie na samej książce – poczekaj do przyszłego tygodnia, wtedy ruszy zwykła sprzedaż. Tylko pamiętaj: taka oferta 41% już się nie powtórzy, a kulis premiery na żywo nie da się odtworzyć po fakcie.

Wszystko przy tej premierze – liczby, maile, decyzje – trafia najpierw do strefy. Nie chowam tego dla siebie i będę to pokazywał, ale ludzie ze strefy widzą to pierwsi, zanim cokolwiek pójdzie dalej. Okno jest jedno: ten tydzień.

Przez jedenaście lat robiłem premiery innym. Teraz tę pierwszą własną otwieram przed Tobą na oścież.

 Wejdź i zobacz od środka, jak to naprawdę wygląda, kiedy ktoś z zaplecza największych polskich premier sam staje na linii.

Oferta znika 15 czerwca.


Pozdrawiam
Krzysztof Bartnik / imker.pl

PS. Jeszcze jedno – i to chyba najlepszy dowód, jaki mogę Ci dać. To, jak napisałem tego maila – krok po kroku, nawet z promptem, który był osią pisania, znajdziesz w strefie premium. To część tej samej kuchni: nie tylko liczby sprzedaży, ale i to, jak powstają teksty, które tę sprzedaż robią.

Łącznie z tym, dlaczego nie otworzyłem tego maila żadnym „ukrywałem coś przed Tobą”. Wejdź i zobacz, jak to złożyłem.

facebook twitter youtube vimeo linkedin instagram whatsup