Kontakt Dla prasy Podcast Blog

Zapisz się! » do newslettera i odbierz Biznesplan dla self-publisherów!

Jak rozpocząć budowanie własnej społeczności w internecie?

  z dnia: 9 lutego 2021

Budowanie własnej społeczności

Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, po co autorom własna, zaangażowana społeczność. Pytania kluczowe są inne – jak tę społeczność zgromadzić? Jak przekonać do zainteresowania własnymi treściami? Jak to zainteresowanie podtrzymywać? I w jaki sposób nie uzależniać się jedynie od kapryśnych zasięgów Facebooka? Tego wszystkiego dowiesz się z tego poradnika na temat budowania własnej społeczności!


Cztery warunki sukcesu w self-publishingu (i nie tylko)

Wiele razy na naszym blogu wspominaliśmy (np. w tekście Siedem najczęstszych pytań o self-publishing czy w drugim odcinku podcastu “Dodaj do koszyka”), że autorzy i autorki, którym zależy na sprzedaży książki powinni:

  • posiadać własną przestrzeń w internecie (strona www, blog)
  • zgromadzić wokół siebie zaangażowaną społeczność (odbiorcy newslettera, fani na Facebooku, obserwujący na Instagramie, subskrybenci na YT)
  • dostarczać wartościowe treści dla społeczności,
  • stworzyć książkę spójną z prezentowanymi treściami i tematyką swoich mediów.

Powyższy plan jest prosty i konkretny. Ciężko z nim dyskutować, wszystko jest logiczne – nic tylko brać się za jego realizację! W rzeczywistości na każdym kroku trafiamy na przeszkody, które blokują nasze pójście dalej.

Jak zatem podejść do tematu budowania własnej społeczności w internecie, żeby nie zwariować i cały czas mieć poczucie, że idziemy w dobrym kierunku? Oto garść wartościowych wskazówek, które ułatwią start.


Każdy zaczyna z poziomu 0

Gdy popatrzysz na społeczności najpopularniejszych autorek czy autorów, liczące po kilkadziesiąt czy nawet kilkaset tysięcy fanów i porównasz je ze swoimi, to szybko może odejść ochota na robienie czegokolwiek.

Zamiast porównywać się do obecnych liderów w self-publishingu, proponuję Ci zestawić etap, na jakim jesteś z momentem, od którego wszyscy kiedyś zaczynali – bez społeczności i z liczbą obserwujących na poziomie 0.

Każdy zaczyna z tego samego poziomu, czy to jest blog, newsletter czy Facebook. Oczywiście, jeżeli posiadasz już społeczność w jednym z obszarów, to łatwiej jest przekierować uwagę odbiorców na inny. Ale zawsze każdy startuje od licznika wskazującego równe zero.

Napisałem kiedyś, że założenie sklepu internetowego to jak postawienie warzywniaka na środku pustyni. Nikt o nim nie wie, nikt go nie zna. Dopiero z czasem przenosisz go w lepsze miejsca. Dokładnie tak samo jest z Twoją społecznością. Zaczynasz od zera i idziesz do przodu. Znacznie lepiej jest cieszyć się swoimi kilkunastoma czy kilkudziesięcioma nowymi fanami niż zazdrościć innym pozyskania kolejnych tysięcy.


Poziom 1. Własne media > pożyczone media

Serwisy społecznościowe do perfekcji opanowały łatwość dodawania contentu przez użytkowników. Jest to proces bardzo łatwy i szybki, ale też bardzo uzależniający – niemal od razu pojawiają się lajki, serduszka, czy inne reakcje. Wrzucasz post i widzisz natychmiastowy efekt. Łatwo zapomnieć wtedy o tym, że to jednak Facebook, Instagram czy inny portal decydują, komu te treści się wyświetlają…

Założenie własnej strony, ze szczególnym wskazaniem na blog, nie jest ani tak szybkie, ani tak atrakcyjne, jak uruchomienie swojego kanału w social media. Nigdy nie było. Ale planując budowę swojej społeczności w internecie powinieneś zacząć od założenia własnego, niezależnego medium.

Od razu zaznaczę – wcale nie musisz mieć od samego początku strony pięknie dopracowanej pod kątem graficznym czy tekstowym. Zrobisz to z czasem, po prostu zacznij od pierwszego wpisu i nigdy na nim nie kończ.

Blog powinien być Twoim priorytetem nr 1, nawet jeżeli w innych miejscach masz zgromadzoną większą liczbę odbiorców. Dlatego, że tylko to miejsce jest tak naprawdę Twoje. Jeżeli znikniesz dzisiaj z Facebooka, to dalej będziesz mieć swoją stronę. Zbanują ci profil na TikToku – strona będzie dalej.

Każda treść dodana na blogu będzie tam zawsze, dopóki będzie działał hosting (nie będzie działał jeden dostawca hostingowy, zawsze możesz przenieść się na inny, ale strona pozostanie). Twoja społeczność będzie istnieć cały czas.

Na blogu publikuj najbardziej wartościowe treści. Najbardziej dopracowane. Czasem publikuj też krótkie, mniej przemyślane. Nie bój się zmieniać już dodanych treści, czy eksperymentować z ich formą.

Z czasem dodaj formularz newslettera i zbieraj adresy mailowe swoich czytelników. Wykorzystaj newsletter do promocji najlepszych treści.

Wracając do wątku treści w social mediach. Spróbuj wyeksportować swoje prace z tych serwisów. Jeżeli brakuje tam opcji “eksportuj” to znaczy, że nie jesteś u siebie i stoisz na pożyczonym terenie. Dopóki właściciel cię stamtąd (uprzejmie lub nieuprzejmie) nie wyprosi.


Poziom 2. Skoro pożyczasz, to pożyczaj skutecznie

Chris Ducker w swojej książce Youprener pisze konkretnie:

Media społecznościowe mogą i powinny stać się elementem budowania Twojej internetowej społeczności – w końcu ludzie są istotami społecznymi i chcą komunikować się z innymi. (…) Współczesny rynek nie pozwoli Ci na ignorowanie mediów społecznościowych. Powinieneś włączyć w swój biznes jakiś aspekt interakcji społecznej, nie możesz jednak dopuścić, aby stało się to Twoim głównym celem.

Budując społeczność nie rezygnuj całkowicie z mediów społecznościowych, ale staraj się najwięcej energii poświęcić na rozwijanie własnego medium.

Jeśli udało Ci się pozyskać spore grono fanów czy obserwujących w mediach społecznościowych, zachęcaj ich, by przenieśli się na stałe na Twój blog, by stali się częścią Twojego prywatnego ekosystemu.

Wykorzystaj media społecznościowe do komunikacji i wzmacniania relacji ze swoimi czytelnikami. Nie powinny jednak być głównym źródłem Twoich relacji z odbiorcami, a jedynie dodatkowym miejscem do przypominania o sobie.

Media społecznościowe powinny przede wszystkim przenosić fanów na Twoją stronę, Twój newsletter i wzmacniać Twój przekaz w głowie odbiorcy.


Poziom 3. Konsekwencja to Twój najlepszy przyjaciel

Konsekwencja i regularność w tworzeniu treści to Twój najlepszy przyjaciel w budowaniu własnej społeczności w internecie.

Napiszę to jeszcze raz, żeby wybrzmiało mocno – konsekwencja i regularność w tworzeniu treści to Twój najlepszy przyjaciel w budowaniu własnej społeczności w internecie!

Jestem o tym w 100% przekonany. Konsekwencja wymaga planu oraz jego realizacji. Zawsze w tym planie jest miejsce na spontaniczność, ale większość powinna być ustalona na tygodnie czy nawet miesiące do przodu.

Tworzenie i dodawanie treści, droga autorko czy drogi autorze, to twoja praca. Jak pisanie. Jak każda inna. W pisaniu często zdarza się brak weny. Nie jestem w nastroju, nie wiem co napisać… Otóż musisz wiedzieć, co chcesz napisać i to systematycznie robić.

Seth Godin na swoim blogu wyjaśnia tak (tłumaczenie własne):

Osoby z brakiem weny do pisania nie mają problemu z samym pisaniem jako czynnością. Mają problem z poczuciem, że to co piszą nie jest wystarczająco dobre. Najlepszym sposobem radzenia sobie z tym jest pisanie i uświadomienie sobie, że złe pisanie nie jest ostateczne.

W serialu “Mad Men” jest scena, kiedy główny bohater nie może się odnaleźć i chce rzucić wszystko, do czego doszedł. Wtedy jeden z jego kolegów mówi mu wprost: “Don, po prostu zrób swoją robotę”. I tak jest właśnie z konsekwencją i pisaniem na co dzień.

Czasem będziesz mieć wrażenie, że to nic nie daje i nowe treści nie wpływają na liczbę odbiorców. Że idziesz w bok zamiast do przodu. Gdy jednak popatrzysz na to z dłuższej perspektywy, to okaże się, że dzięki konsekwentnej realizacji planu, jesteś w miejscu, w którym chciałeś się znaleźć.

Nie czekaj na wenę albo na moment, kiedy czujesz, że masz coś wartościowego do przekazania. Pisz regularnie. Z czasem będzie łatwiej.


Poziom 4. Budowanie własnej społeczności wymaga czasu

W styczniu bieżącego roku, James Clear, autor bestsellerowego poradnika Atomic Habits (polecam! link) pochwalił się na Twitterze, że liczba odbiorców jego newslettera przekroczyła okrągły milion. Średni współczynnik otwarć (open rate) wysyłanych wiadomości przekracza zaś 37%. To naprawdę imponujące wyniki.

James Clear pisze swój The 3-2-1 Newsletter od 2012 roku, czyli 9 lat. Jak sam przyznaje, już wtedy myślał, że blogowanie i newslettery są na „topie”, choć taki moment wcale nie nadszedł.

Milion odbiorców to okazja do 30 mln potencjalnych kontaktów z odbiorcami, jeśli byśmy wysyłali im maile codziennie (oczywiście w teorii). Jeżeli autor wyda kolejną książkę, to nawet przy bardzo słabej konwersji osiągnie cele sprzedażowe. Newsletter to jego własne medium. To on decyduje kiedy i co wysyła. Jest w pełni niezależny.

Taki rezultat z pewnością jest do osiągnięcia także w Polsce. Mamy udany przykład. Michał Szafrański z bloga Jak Oszczędzać Pieniądze (i autor bestsellerowej książki Finansowy Ninja) ma na swoich listach ok. 200 tys. subskrybentów.

Jak zdobyć milion odbiorców newslettera? James Clear ma na to bardzo prosty sposób, opisany przez Davida Perella:

  1. Pisz dwa artykuły tygodniowo przez minimum kilka lat.
  2. Spraw, aby zapis na Twoją listę mailingową był maksymalnie prosty i żeby Twoi czytelnicy nie mieli z tym żadnych problemów.
  3. Słuchaj feedbacku od odbiorców i zamień to w świetnie napisaną książkę.

Widzisz, jakie to proste? 😅 Zaczynając od zera teraz i działając konsekwentnie, jestem przekonany, że dojdziesz do znakomitych rezultatów. Budowanie społeczności w swoich mediach nie zajmie jednak tygodnia czy miesiąca. To robota na lata. Ale przyniesie konkretne rezultaty. W Twoim planie musi być miejsce na czas jako składowy czynnik sukcesu.


Twoje treści muszą być wysokiej jakości

Wiesz już, że budowanie społeczności wymaga czasu, zaangażowania i systematyczności. Można jednak przyspieszyć ten proces, o ile to, co publikujesz będzie wystarczająco dobre, by ludzie wracali po więcej. Jak to osiągnąć? Zrozum swoich czytelników i odkryj sposób najlepszego komunikowania się z nimi.

Nie chodzi tylko o to, żeby odbiorcy konsumowali Twoje treści. Muszą je jeszcze udostępniać!

Czyli nie tylko Twój wpis musi być dla nich interesujący (idealnie – rozwiązujący ich problem), ale także na tyle dopracowany, by byli gotowi wykonać kolejny krok i polecić go innym.

Ułatwiaj swoim odbiorcom ten proces oferując gotowe narzędzia do udostępniania i regularnie zachęcaj ich do dzielenia się Twoimi materiałami. Nie licz jednak na to, że będą tak robić z każdym Twoim materiałem. To byłoby zbyt piękne.

James Clear w jednym z wpisów powiedział, że pierwsze wartościowe udostępnienia jego materiałów rozpoczęły się, gdy opublikował w sumie… między 100 a 150 tekstów. To jest niemal rok pisania co 2 dni!

Na szczęście z moich obserwacji wynika, że polecenia – pod warunkiem spełnienia warunku o ciekawych treściach – zwykle zaczynają się szybciej.

W internecie ciągle jest za mało wartościowych treści. Gdy pojawia się taki materiał, z przyjemnością polecam go dalej. I nie jestem w tym odosobniony. Powtórzę – jakość tworzonych treści wyraźnie zwiększa szanse na przyspieszenie procesu budowania społeczności.

James Ivings na Twitterze napisał wprost:

Ludzie udostępniający i polecający Twój produkt w sposób organiczny to prawdziwy growth hack.

Dokładnie tak samo jest z tekstami, materiałami wideo czy audio. Osoby z dużymi zasięgami też szukają ciekawych treści do polecenia dalej swoim odbiorcom. Jeżeli zostaniesz wybrany i podany dalej, wykorzystaj tę szansę. Kolejna okazja – zgodnie z tezą o byciu konsekwentnym – już za kilka dni 🙂


Podsumowanie

Budowanie własnej społeczności to praca od podstaw i zajęcie dobre dla długodystansowców. Ale nawet ultramaratony przebiega się krok po kroku. A te w przypadku budowania własnej społeczności są następujące:

  1. Stworzenie własnej przestrzeni w internecie – blog
  2. Media społecznościowe używane do promocji własnego medium i nawiązywania relacji ze społecznością
  3. Skrupulatne budowanie listy mailingowej
  4. Regularne dostarczanie wartościowych treści

Krzysztof Bartnik
Krzysztof Bartnik

Krzysztof Bartnik - znana postać polskiego e-commerce’u. W branży obecny od 2005 r. jako współtwórca i inicjator wielu przedsięwzięć internetowych, początkowo związany m.in. ze sklepem Vivid.pl, porównywarką Radar.pl i platformą otwarte24.pl. Stworzył kilkanaście sklepów internetowych, w tym najnowszy lektury.biz. Od 2008 r. edukuje na temat sprzedaży internetowej w ramach bloga eKomercyjnie.pl, od 2009 r. organizuje ogólnopolską akcję Dzień Darmowej Dostawy. W 2015 r. uruchomił IMKER - firmę wspierającą twórców i producentów we wprowadzaniu własnych produktów na rynek, przykładając rękę do rozniecenia w Polsce rewolucji self-publishingu. Sprzedaż produktów w internecie to nie tylko jego praca, ale i największa pasja. Mówią o nim, że posiada szósty, ecommercowy, zmysł - potrafi przewidzieć ewentualne błędy w systemach e-sklepów, w mig namierzyć i naprawić powody awarii w oprogramowaniu czy postawić w sytuacji kryzysowej alternatywny sklep. Jest specjalistą od gaszenia pożarów nie tylko w internecie, ale również jako naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Żurawnicy. W wolnym czasie angażuje się lokalnie, m.in. jako skarbnik i zawodnik w Klubie Sportowym ALWA Brody Małe, i czyta książki, nie tylko te wydane przez self-publisherów.

Zapraszamy do współpracy!

Przejrzyj ofertę i skontaktuj się z nami!