Dzisiaj zaczynam od historii problemu jednego z Klientów IMKER, z którym wspólnie mierzyliśmy się od jakiegoś czasu.
Klient posiada bazę niemal 20 tys. adresów i – co warte podkreślenia – cały czas ją buduje oraz regularnie się z nią komunikuje.
Zaczął jednak czuć, że coś jest nie tak.
Jakby jego e-mail marketing gasł, zamiast się rozwijać.
Jakby każda coraz lepsza i ciekawsza wiadomość przynosiła… coraz słabszy efekt.
Jego średni współczynnik otwarć (open rate) w wiadomościach zaczął się wahać pomiędzy 18 a 21%, zaś wskaźnik kliknięć między 1,2 a 1,5%.
To nieznacznie więcej, niż średnia dla branży e-commerce podawanej przez serwisy zajmujące się wysyłkami wiadomości (sprawdź), jednak w porównaniu do wcześniejszych wysyłek, spadek był znaczny.
Oczywiście Klientowi nie zależało na tych współczynnikach, lecz na faktycznej sprzedaży i tutaj każdy e-mail (nawet z bardzo atrakcyjną promocją!) generował “jedynie” 20-30 zamówień.
Zaczęliśmy działać.
Najpierw przeanalizowaliśmy tematy wysyłanych maili, treść wiadomości, itd.
Wszystko było OK.
Następnie użyliśmy narzędzia Mail Tester do sprawdzenia “zaplecza” i pokazał sporo problemów w tym zakresie, za które odpowiedzialny był dostawa narzędzia e-mail marketingowego.
Zdecydowaliśmy się na zmianę programu do wysyłek i rozpoczęliśmy proces (eksport, import, ustawianie szablonów, nadawcy wiadomości, itd.).
W zeszłym tygodniu nadaliśmy pierwszy e-mail z nowego systemu.
Skorzystaliśmy też z mojej standardowej porady, czyli wysłania wiadomości do wszystkich, którzy nie otworzyli jej za pierwszym razem (z innym tematem).
Efekty? Rewelacyjne!
Open rate wzrósł z poziomu 18-21% na 32% (!)
Liczba kliknięć wzrosła z 1,2-1,5% na 4,0% (!!)
Liczba zamówień wzrosła z 20-30 na… niemal 100 (!!!)
I to przy zaznaczeniu, że zaproponowana promocja wcale nie była najlepszą propozycją Klienta dla jego Odbiorców, jaką wysłał w ciągu ostatnich 6 miesięcy.
Oczywiście to dopiero pierwsza kampania i dalej może być różnie. Będziemy to obserwować. Ale już ten wynik był wart poświęcenia kilku dni na zrobienie zmian. I o to chodzi.
Dlatego jeżeli czujesz, że Twój e-mail marketing gaśnie, to zacznij działać!
Odpowiedzią może być wysyłka coraz ciekawszych wiadomości i/lub być może będziesz musiał zmienić swojego operatora do nadawania kampanii.
Jeżeli potrzebujesz w tym zakresie pomocy, to śmiało odzywaj się do mnie – zobaczymy, co wspólnie uda się zrobić!
A teraz zapraszam do dzisiejszych materiałów:
Artykuły, które warto przeczytać:
1. Jak pozyskiwać klientów za pomocą reklam TikTok » Kompleksowy poradnik na temat prowadzenia kampanii reklamowych na TikToku, z uwzględnieniem specyfiki tego serwisu społecznościowego. Wprowadzenie, przykłady, strategie i mnóstwo danych, z którymi warto się zapoznać.
2. Dlaczego powinieneś założyć bloga jak najszybciej » Bardzo skondensowany i konkretny materiał o tym, że warto mieć / prowadzić bloga. Możemy dyskutować, czy jednak nie zacząć od newslettera, czy nie wybrać tego lub innego narzędzia, ale długoterminowo blog (czyt. własna strona) powinien wypracować najlepsze rezultaty.
4. Lista porad, jak “zoptymalizować” swój profil na LinkedIn » Idealna lista dla mnie i dla każdego, kto działa na LinkedIn, ale czuje, że nie do końca wie, co warto zrobić ze swoim profilem (i jak to zrobić). Zabieram się za to w tym tygodniu i rekomenduję Ci to samo.
Polecam Ci moje najnowsze publikacje w social media:
Wyższy nie będę, ale co sobie porzucam, to moje Na początku miesiąca poprosiłem Teścia o pomoc i zamontowaliśmy na garażu kosz do grania. Na tym samym garażu, z którego robiłem pierwszą dużą wysyłkę książek w IMKER… (“Finansowy Ninja”).
Na zakończenie:
“Nigdy nie pozwól, aby jeden negatywny komentarz przeważał nad dziesiątkami zachęcających.”