Wchodząc do internetu, trzeba zakładać, że osiągnie się sukces – wywiad z Agatą Papis-Maniecką

  z dnia: 26 marca 2026

Rozmawiamy z Agatą Papis Maniecką – znaną jako Facetka od Reklamy, ekspertką od marketingu i social mediów oraz mentorką przedsiębiorców rozwijających biznesy online. Specjalizuje się w TikToku jako narzędziu sprzedaży i budowania marek osobistych, pomagając twórcom i firmom przekładać widoczność w mediach społecznościowych na realne, skalowalne przychody.

W tym artykule przeczytasz o:

Jak zaczęła się Twoja przygoda z reklamą? 

Zaczęło się w 2006 roku – wtedy dostałam swoją pierwszą poważną pracę w marketingu, w telewizji dziecięcej Jetix. Już wtedy zrozumiałam, że to jest ścieżka, którą chcę iść zawodowo. O własnej działalności czy dzieleniu się wiedzą w internecie w ogóle wtedy nie myślałam. W 2006 roku Facebook dopiero raczkował. Ale wiedziałam już dwie rzeczy – że marketing jest obszarem, który daje mi największą satysfakcję zawodową oraz że najbardziej interesują mnie treści i komunikacja skierowane do młodych osób.

Po 16 latach pracy w telewizji doszłam do wniosku, że potrzebuję zmiany. Rynek telewizyjny bardzo się zmieniał i przestał być środowiskiem, w którym łatwo było się rozwijać, rosnąć czy awansować. Przełom przyszedł po drugiej ciąży, kiedy byłam na urlopie macierzyńskim. W 2021 roku przeczytałam na portalu Wirtualne Media, że TikTok wchodzi do Polski i otwiera tu biuro. Pomyślałam wtedy, że skoro zakładają tu biuro, to musi być coś naprawdę dużego.

O TikToku oczywiście wcześniej słyszałam, ale w 2019 roku była to platforma raczej dla dzieci i nastolatek w wieku 13–17 lat. Kiedy więc w 2021 oficjalnie wszedł do Polski, stwierdziłam, że po prostu sprawdzę, o co tyle hałasu. Jako marketerka od razu zobaczyłam, że TikTok to jest przyszłość – platforma, która w ogromnym stopniu będzie decydować o tym, czy mały lub średni przedsiębiorca będzie w stanie realnie rozwinąć swój biznes.

Zaczęłam od publikowania filmów na prywatnym profilu. Z tyłu głowy miałam jeszcze to, że wciąż byłam dyrektorką marketingu, miałam duży zespół i ktoś z branży mógł trafić na te treści. Ale byłam tak zafascynowana TikTokiem, że kompletnie mi to nie przeszkadzało. Decyzję o założeniu działalności podjęłam w 2022 roku, po tym jak zrealizowałam dwa projekty tiktokowe dla znajomych firm, które okazały się dużym sukcesem. Założyłam firmę, mając ogromne doświadczenie w marketingu, ale zupełnie zerowe w prowadzeniu biznesu. Pierwszy rok był emocjonalnym rollercoasterem, ale cały czas czułam, że to jest dokładnie to, co chcę robić.

Wtedy TikTok był już platformą nie tylko dla młodzieży, ale głównie dla młodych dorosłych. Dziś to platforma właściwie dla każdego – z dominującą grupą użytkowników w wieku 25–34 lata. To tylko potwierdziło, że intuicja mnie nie zawiodła.

Równolegle z zakładaniem działalności stworzyłam profil „Facetka od reklamy”, który miał skupiać się na kampaniach influencerskich i analizie twórców. Z czasem wszystko naturalnie ewoluowało – zarówno moja marka osobista, jak i sam biznes, i tak rozwija się to już od czterech lat.


Jakie momenty w swojej karierze reklamowej uznajesz za kluczowe w rozwoju Twojej marki? Które etapy były przełomowe?

Już na początkowym etapie działalności budowanie konta na TikToku szło mi to fantastycznie szybko – w ciągu kilku miesięcy zebrałam kilkudziesięciu tysięcy obserwujących. Problem w tym, że nie miałam żadnych klientów. Przez pierwszy rok działalności nie umiałam zarabiać, bo brakowało mi umiejętności biznesowych. Marketingowo szło mi świetnie, ale biznesowo byłam kompletnie nieprzygotowana.

Jak więc udaje mi się teraz prowadzić programy mentoringowe i kursy high-ticket, z których korzysta nawet kilkadziesiąt lub kilkaset osób? Przede wszystkim dzięki intensywnej pracy z mentorami biznesowymi. Już po roku wiedziałam, że muszę zmienić strategię – publikowanie treści to fajna sprawa, ale bez planu biznesowego moje działania pozostawały po prostu drogim hobby.

Po roku wprowadziłam pierwsze automatyzacje, które opracowałam wspólnie z moim pierwszym mentorem i zauważyłam wyraźny wzrost klientów. Równocześnie zmieniłam profil treści – wcześniej były bardzo szerokie, docierały do wielu osób, które w ogóle nie miały chęci stać się moimi klientami. Teraz skupiam się bardziej na odbiorcach biznesowych.

Pierwszy kurs online wprowadziłam półtora roku po założeniu działalności. To był game changer dla mojego biznesu – po raz pierwszy mogłam realnie zbliżyć się do zarobków, które osiągałam jako dyrektorka marketingu, co było moim celem, gdy rozpoczynałam działalność.

Dziś moja oferta obejmuje głównie produkty high-ticket, które zawierają zarówno produkty cyfrowe, jak i współpracę jeden na jeden ze mną lub z ekspertkami. Dzięki temu mogę skalować firmę spokojnie do sześciocyfrowych kwot miesięcznie.


Jak poradziłaś sobie z wyzwaniami finansowymi i mentalnymi, kiedy na początku działalności nie było jeszcze sprzedaży, a Ty podjęłaś decyzję o odejściu z pracy?

To była przede wszystkim kwestia oszczędności. Miałam odłożoną odpowiednio dużą kwotę, która pozwalała mi utrzymać względnie stabilne życie przez około rok – akurat ten rok, kiedy w biznesie nie było jeszcze dobrze.

Dopiero po roku, kiedy wprowadziłam zmiany w treściach, w ofercie oraz w automatyzacji, zaczęłam zauważać wyraźny napływ klientów. To był moment, który mogłabym określić jako „pstryknięcie palcem” – małe przesunięcia w strategii i komunikacji spowodowały, że klienci zaczęli przychodzić w bardzo szybkim i zaskakująco efektywnym tempie.


W którym momencie zdecydowałaś się całkowicie przejść na zarabianie w internecie i oprzeć swoją działalność na biznesie online?

Założyłam działalność już z pełną świadomością, że chcę całkowicie zmienić swoją ścieżkę zawodową. Po 16 latach pracy w telewizji naprawdę nie miałam już ochoty robić tego dalej. Widziałam też, jak bardzo ta branża się zmienia, i wiedziałam, że chcę stworzyć coś własnego.

Od początku chciałam działać w internecie i skupić się na TikToku. To była platforma, na którą postawiłam świadomie i która stała się fundamentem mojej działalności. Dziś w mentoringu pomagamy też klientom rozwijać się szerzej w social mediach – na YouTube, Instagram czy Facebook – bo to jest naturalna kolej rzeczy. Natomiast rdzeniem mojej działalności i tym, co realnie mnie wyróżnia na tle innych ekspertów, cały czas pozostaje TikTok. To pierwsze, priorytetowe miejsce, od którego zaczynam pracę z klientami.


Jak wygląda Twój model zarabiania na działalności online? Z czego składają się Twoje przychody?

Obecnie ponad 90% przychodów mojej firmy generuje high ticket – czyli kilkumiesięczny program mentoringowy. W ramach tego programu wchodzą kursy online, które wcześniej sprzedawałam oddzielnie, dostęp do społeczności na Slacku, warsztaty prowadzone przeze mnie lub przez trenerów zewnętrznych oraz konsultacje indywidualne. To serce mojego biznesu, wokół którego rozwijam firmę i zatrudniam kolejne osoby.

Pozostałe 10% przychodów to low ticket – mini kursy, krótkie wyzwania lub spotkania. Mogą być sprzedawane oddzielnie, jako one-time offer lub dodawane jako „bump” w trakcie zapisów na webinary. Raz na trzy–cztery miesiące organizuję kampanię kursu online „TikTok Formuła 10K”. W miesiącach kampanii kurs może generować 20–30% przychodów, przy czym najczęściej działam wtedy głównie w sposób organiczny, bez płatnych reklam.


Czy podejmujesz współpracę z markami? 

Obecnie nie. Zdarzają się wystąpienia lub szkolenia dla firm, ale jeśli chodzi o regularną współpracę komercyjną, do tej pory nie miałam takiej potrzeby.

Większość mojego czasu wolę poświęcić na to, co realnie rozwija mój biznes – czyli przede wszystkim na program mentoringowy. Nie wykluczam jednak współpracy w przyszłości. Jeśli pojawi się projekt, który będzie satysfakcjonujący zarówno pod względem kreatywnym, jak i finansowym, jestem otwarta, by go podjąć. Do tej pory albo nie otrzymywałam odpowiednich propozycji, albo moja propozycja cenowa nie do końca odpowiadała markom. 


Jak wygląda podejście do Twoich kursantów? Skupiasz się tylko na budowaniu zasięgów, czy uczysz ich też monetyzacji?

Dla większości moich klientów – przedsiębiorców – najważniejszym celem, tak jak dla mnie, jest zarabianie pieniędzy. Wszystko, co robimy, od budowania zasięgów po rozwój społeczności, ma prowadzić do zwiększenia przychodów lub do wprowadzenia nowej oferty na rynek. Zaangażowana społeczność to najlepsze źródło informacji o tym, jaki produkt lub usługę warto wprowadzić, zwłaszcza w przypadku produktów cyfrowych.

W pracy z kursantami skupiamy się zarówno na budowie marki, strategii, zasięgach i wyświetleniach, ale głównie tym zajmują się ekspertki w naszym zespole. Mój główny obszar działania, czyli to, na czym skupiam się osobiście, to strategia i monetyzacja.

Monetyzacja wygląda różnie w zależności od klienta. Mamy osoby prowadzące marki osobiste – tutaj w grę wchodzą zarówno współprace, produkty cyfrowe, jak i różnego rodzaju usługi. Każda osoba, która jeszcze tego nigdy nie robiła, jest prowadzona krok po kroku: jak uruchomić ofertę, jak ją wypromować i jak realnie sprzedać.

Drugi rodzaj klientów to e-commerce. W ich przypadku lejki sprzedażowe i komunikacja są budowane w inny sposób, dopasowany do oferty. Moim priorytetem w pracy z klientami pozostaje więc sprzedaż, podczas gdy budowaniem zasięgów zajmuje się nasz zespół ekspertów.


Na jakim etapie są zazwyczaj Twoi kursanci?

Bardzo różnie. Jeśli chodzi o przedsiębiorców – a zwłaszcza sektor MŚP,  który reprezentują moi klienci – punkt wyjścia bywa bardzo odmienny.

Mam klientów, którzy startują zupełnie od zera i nie mają żadnego doświadczenia w social mediach. Są też tacy, którzy działają skutecznie na Instagramie, ale wiedzą, że potrzebują dotrzeć do nowej publiczności i nowych klientów – takich, których na Instagramie już nie ma, a którzy są obecni na TikToku. Zdarzają się również osoby z bardzo dużymi, nawet kilkusettysięcznymi i zaangażowanymi społecznościami, które po prostu nie wiedzą, jak swoją obecność zmonetyzować.


Na co zwracasz uwagę, prowadząc klientów w ramach mentoringu?

Do mojego mentoringu trafiają bardzo różne osoby. Natomiast tym, na co zwracam szczególną uwagę, jest motywacja. Zawsze pytam: dlaczego dana osoba chce być na TikToku? Dlaczego chce tam działać albo wzmocnić swoje obecne działania?

To dla mnie kluczowe, bo w pracy mentoringowej ja wskazuję kierunek i daję narzędzia, ale to druga strona wykonuje większość pracy. Osoba zmotywowana – albo taka, którą łatwo zmotywować – szybciej osiągnie efekty niż ktoś, kto dopiero się waha i nie do końca wie, czego chce.

Dlatego najczęściej pracuję z osobami zdecydowanymi, które mają jasno określony cel i są gotowe na konsekwentne działanie. Jednocześnie bardzo świadomie dobieram branże. TikTok ma szerokie, ale konkretne zasady społeczności i – zgodnie z moimi wartościami oraz wartościami mojej firmy – nie współpracuję z branżami, które są z nimi niezgodne albo które platforma ma realną trudność promować.


Nie działasz już w pojedynkę. Jak rozwijał się Twój zespół?  

Aktualnie, wliczając mnie, w zespole pracuje 9 osób. Przez długi czas prowadziłam jednoosobową działalność i pracowałam sama. Po około półtora roku zdecydowałam się na pierwszą współpracę, gdy potrzebowałam wsparcia przy uruchamianiu produktów cyfrowych. Zatrudniłam wirtualną asystentkę, która do dziś jest w zespole i obecnie pełni rolę menadżerki operacyjnej.

Kolejną osobą była ekspertka, która dołączyła na etapie tworzenia programu mentoringowego, dwa lata po rozpoczęciu działalności. Wspierała mnie w codziennych kontaktach z klientami, dzięki czemu mogłam skupić się na dalszym rozwoju biznesu. Następnie przeszliśmy z jednoosobowej działalności na spółkę, którą założyliśmy z mężem, dzieląc między sobą obowiązki – ja zajmuję się rozwojem biznesu, marketingiem i obsługą klientów, a on kwestiami operacyjnymi, księgowymi i informatycznymi.

W kolejnym etapie do zespołu dołączył sprzedawca, który przejął rozmowy z klientami, oraz setter odpowiedzialny za obsługę zapytań i kierowanie ich do sprzedaży. Z czasem dołączyły jeszcze dwie ekspertki. Zespół się rozwija, klientów jest coraz więcej – zaczynaliśmy od dziesięciu, obecnie jest ich prawie stu. Ekspertki wspierają mnie w codziennym kontakcie z klientami oraz przejęły audyty profili i analizę treści. Same prowadzą swoje konta i budują marki osobiste, dlatego mają w tym duże doświadczenie. Bardzo uważnie dobieram osoby do zespołu, ponieważ wszystko jest bezpośrednio powiązane z moją marką osobistą.

Ostatnim wzmocnieniem zespołu była kolejna wirtualna asystentka, która przy obecnym etapie rozwoju firmy zajmuje się porządkowaniem i układaniem procesów.


Jak zarządzasz swoim czasem między tworzeniem treści, interakcjami z Twoimi obserwującymi oraz wsparciem dla Twoich kursantów i klientów?

Od poniedziałku do piątku mam dość mocno poukładany tydzień. Przy dwójce dzieci bardzo to sobie cenię, bo wiem, że bez dobrej organizacji po prostu by się to nie udało. Zostawiam sobie oczywiście trochę przestrzeni na elastyczność, ale ramy pozostają stałe.

Poniedziałek to u mnie dzień nagrywania contentu. Jedna z trenerek pomaga mi w researchu i przygotowaniu scenariuszy, zwykle sprawdzam je rano i od razu nagrywam materiały na cały tydzień. Pracuję w jednym formacie, więc wszystko idzie dość szybko – w godzinę czy dwie mam gotowy content, który potem trafia do montażu. Później mam czas na trening oraz spotkania z zespołem.

Wtorek i piątek to dni w całości poświęcone klientom. Wtedy skupiam się głównie na konsultacjach i pracy mentoringowej.

W środę łączę jedno z drugim. Po południu mam spotkania z klientami, a w ciągu dnia daję sobie trochę więcej luzu – idę na jogę, nadrabiam sprawy operacyjne albo pracuję nad rozwojem mentoringu, nagrywając nowe materiały czy lekcje.

Czwartek to najbardziej rozwojowy i kreatywny dzień w tygodniu. Zajmuję się wtedy rozbudową biznesu, testowaniem nowych rozwiązań, przygotowywaniem webinarów, kampanii czy nowych lejków sprzedażowych. To też moment na sprawdzanie nowinek i myślenie strategiczne.

W sobotę staram się całkowicie odcinać od social mediów. Wyciszam telefon i skupiam się na czasie z rodziną – wiem, że to bardzo ważne dla mojej kreatywności i zdrowia psychicznego. Niedziela bywa różna: czasem jeszcze pracuję nad prezentacjami lub projektami, a czasem wykorzystuję ten dzień na naukę i rozwój, kursy czy pracę z innymi ekspertami.


Konkretna organizacja dnia Ci pomaga? Lubisz zachowywać strukturę?

Tak, myślę, że to przyszło z wiekiem. Kiedyś zupełnie tego nie lubiłam. Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy pojawiły się dzieci. Wcześniej miałam dużo więcej czasu i przez to dzień często się „rozlewał” – byłam zajęta, ale niekoniecznie efektywna.

Teraz, kiedy mam dwójkę dzieci i wiem, że za półtorej godziny muszę wyjść po dziecko do szkoły, ten czas jest bardzo konkretny i po prostu muszę nim dobrze zarządzać. Zawodowo jestem bardzo zorganizowana – na tyle, że nie przepadam za sytuacjami awaryjnymi. A te, jak wiadomo, w życiu się zdarzają, chociażby choroba dziecka. To momenty, które najbardziej mnie stresują i wytrącają z rytmu. Właściwie, jeśli w ogóle stresuję się zawodowo, to właśnie wtedy, kiedy coś nagle się „wysypuje” i burzy ten wcześniej poukładany plan.


Co najbardziej cenisz w prowadzeniu biznesu w internecie? Które elementy tej formy pracy są dla Ciebie dziś najważniejsze?

Jest naprawdę wiele zalet zarabiania w ten sposób, zwłaszcza jeśli porównuję to z pracą w korporacji. Jednocześnie mam pełną świadomość, że to nie jest model dla każdego. Nie każdy chce i potrafi pracować w taki sposób.

Dla mnie najważniejsza zaleta to to, że jestem swoim szefem. Wiem, że wiele osób woli, kiedy decyzje są podejmowane za nich, ale ja zawsze – jeszcze pracując w korporacji – byłam tą osobą, która dyskutowała z przełożonymi, podważała decyzje i proponowała inne rozwiązania. Nie zawsze szło to w parze z tym, czego oczekiwano, i często bardzo obniżało moją motywację.

Dziś mogę podejmować decyzje samodzielnie i bardzo szybko, a to w dynamicznie zmieniającym się świecie jest kluczowe. Mogę błyskawicznie testować nowe pomysły, weryfikować oferty i zmieniać kierunek działania. Przykładowo – w ciągu kilku miesięcy przeszłam z regularnych konsultacji i szkoleń stacjonarnych do całkowicie online’owego mentoringu, bo mogłam sama sobie to wszystko poukładać, bez żadnych formalnych ograniczeń.

Ogromną wartością jest dla mnie także niezależność terytorialna. Pracuję w pełni online, więc nie muszę mieszkać w Polsce. Daje to mi i mojej rodzinie dużą swobodę i, co dla mnie bardzo ważne, ogromne możliwości rozwojowe dla dzieci: kontakt z różnymi kulturami, naukę języków, naturalne funkcjonowanie w międzynarodowym środowisku. Uważam, że to są kompetencje kluczowe w XXI wieku.

Cenię też to, że jestem w stanie bardzo szybko reagować na zmiany rynkowe. Gdyby coś wydarzyło się z TikTokiem czy Instagramem, mając zbudowaną markę osobistą i doświadczenie w monetyzacji, mogę stosunkowo szybko dostosować ofertę i zmienić kierunek działań. Dzięki temu nie mam poczucia, że w jednej chwili mogłabym zostać bez pracy.

Poza samymi zarobkami to właśnie te elementy – decyzyjność, elastyczność, wolność i możliwość szybkiej adaptacji – są dla mnie największą wartością działalności internetowej.


Jakie sobie stawiasz cele na 2026? Czy masz plany rozwoju w nowych  formatach? A może rozszerzenie oferty?

Mam cele oczywiście finansowe, ale przede wszystkim chcę ewoluować z programu mentoringowego w firmę konsultingową, tak żeby mój bezpośredni udział jako eksperta był mniejszy. Bardziej zależy mi na zarządzaniu biznesem niż na codziennej pracy z klientami. Wiem jednak, że to proces i wymaga ode mnie pracy mentalnej, bo bardzo lubię kontakt z kursantami. Myśląc perspektywicznie, chciałabym budować firmę, która nie opiera się całkowicie na moim czasie – to kluczowe, jeśli chcę ją skalować.

Drugi cel jest wizerunkowy. Chcę podkreślić, że moja marka osobista nie powstała przypadkowo – w branży jestem jednym z najlepszych ekspertów od marketingu i social mediów w Polsce, z 16-letnim doświadczeniem. W odróżnieniu od wielu „internetowych ekspertów”, którzy pojawili się nagle, chcę być postrzegana jako osoba top w branży. W tym roku wydarzy się kilka wizerunkowo ważnych rzeczy – m.in. wykłady na dużej warszawskiej uczelni oraz wystąpienia na trzech konferencjach jako prelegent. 


Jakie elementy mindsetu i strategii uważasz za kluczowe dla twórcy lub przedsiębiorcy, który chce zbudować stabilny, dochodowy biznes online?

Przede wszystkim kluczowe jest nastawienie. Wchodząc do internetu, trzeba zakładać, że osiągnie się sukces. Nie skupiać się na tym, dlaczego się nie uda, dlaczego konkurencja ma lepsze wyniki albo dlaczego komuś innemu idzie szybciej.

Dobre nastawienie prowadzi do drugiego, absolutnie niezbędnego elementu, czyli konsekwencji. Chwilowa motywacja nie wystarczy, bo wtedy działamy intensywnie przez moment, a potem odpuszczamy. Tymczasem prawda jest taka, że większość twórców nie zaczyna od viralowych zasięgów. Oczywiście zdarza się jakiś niewielki procent, który ma je od razu, ale dla większości ludzi to jest proces powolnego budowania konta i społeczności.

Mam wrażenie, że wiele osób w Polsce oczekuje bardzo szybkiego sukcesu – wchodzą na TikToka z myślą, że za chwilę zostaną gwiazdami internetu, a po miesiącu rezygnują, bo nie ma wyświetleń i efektów. A to tak po prostu nie działa.

Trzeba być konsekwentnym i zaakceptować fakt, że po drodze popełni się błędy. Coś może nie działać, może pojawić się hejt, można stworzyć produkt cyfrowy, który się nie sprzeda, albo współpracę, która okaże się porażką i nie przyniesie efektów. Ale to nie są porażki – to są lekcje. Każdą z nich warto analizować po to, żeby ulepszać ofertę, komunikację i swoją obecność w internecie.

Każdy może osiągnąć w internecie bardzo dużo, pod warunkiem że jest konsekwentny, ma dobre nastawienie i cierpliwość. Trzeba też liczyć się z tym, że nauka nie kończy się nigdy – na każdym etapie pojawiają się nowe wyzwania i kolejne lekcje.

To samo dotyczy monetyzacji. Rzadko bywa tak, że pierwszy produkt cyfrowy od razu staje się bestsellerem. Często na początku sprzedaż jest niewielka albo żadna – i to też jest w porządku, bo daje jasną informację, co można poprawić przy kolejnych kampaniach.

Fundamentem stabilnego biznesu online są trzy rzeczy: konsekwencja, pozytywne nastawienie i zgoda na popełnianie błędów.

facebook twitter youtube vimeo linkedin instagram whatsup