fbpx

Zapisz się! » do newslettera i odbierz Biznesplan dla self-publisherów!

– W rekordowych momentach wydawaliśmy od trzech do pięciu tysięcy ciepłych posiłków dziennie – wywiad z Red Lipstick Monster

  z dnia: 13 kwietnia 2022

“W 2 tygodnie z 15 osób zrobiło się 250. To niesamowite, jak szybko udało się zbudować oddolną inicjatywę opartą na dobrym sercu warszawiaków i warszawianek. I to dzięki social mediom!” – mówi o wolontariacie na rzecz Ukrainy Ewa Grzelakowska-Kostoglu, czyli Red Lipstick Monster, jedna z najpopularniejszych polskich influencerek, która w tym roku będzie świętowała 10 lat działalności na YouTubie.

Bartek Przybyszewski: Umówiliśmy się na wywiad jeszcze przed wojną w Ukrainie. W międzyczasie Rosja dokonała inwazji, a ty zaangażowałaś się w działania wolontaryjne Grupy Centrum na dworcu Warszawa Centralna. Jak to się stało?

Ewa Grzelakowska-Kostoglu, kanał Red Lipstick Monster: Wszystko dzięki social mediom. Zobaczyłam, że koleżanka zaangażowana w akcję “Ubrania do oddania” w pierwszych dniach wojny wysyłała całe tiry potrzebnych rzeczy w głąb Ukrainy. Jak już to ogarnęła, to pojechała na dworzec, bo dowiedziała się, że zaczęli przyjeżdżać pierwsi ludzie. Wojna wybuchła w czwartek, pierwsze większe grupy były na Centralnym już w poniedziałek. W Warszawie zaczęły pojawiać się tłumy ludzi… i nikogo do pomocy.

Dzięki social mediom koleżanka zaczęła na szybko organizować kanapki, ja jej podrzuciłam powerbanka… i już zostałam. Od wtorku było nas z 15 osób – wszyscy z branży marketingowej, PR-owej, kreatywnej, świetnie zorganizowani ludzie. Dzięki tej świetnej organizacji w 2 tygodnie z 15 osób zrobiło się 250.

Zupełnie oddolnie?

Tak, to niesamowite, jak szybko udało się zbudować oddolną inicjatywę opartą na dobrym sercu warszawiaków i warszawianek. I to dzięki social mediom! W mojej grupie byli jeszcze Pani Ekscelencja i Wujaszek Liestyle – też bardzo pomogli.

Czyli po latach narzekania, że influencerzy nie są na nic przydatni okazało się, że zasięgi mogą przynosić wiele dobrego w sytuacji kryzysowej?

Dokładnie. Żadne rządowe instytucje nie są w stanie tak dobrze i tak szybko się zorganizować i być tak elastyczne. A dla branży marketingowej czy influencerskiej elastyczność jest najistotniejsza. Na co dzień musimy umieć dostosowywać się na bieżąco do dynamicznie zmieniającej się sytuacji. To, co dzieje się teraz, jest ultra niecodzienne, jednak udało się to ogarnąć.

Ale nie chcę zabrzmieć tak, jakby to wszystko było oparte na influencerach – my jesteśmy tylko niewielkimi trybikami tej całej inicjatywy. Mam poczucie, że kolektywną pracą i zasięgami nas wszystkich ta akcja osiągnęła taki sukces.. Głównym źródłem komunikacji jest grupa na Facebooku. Dzięki niej dokładnie wiemy i aktualizujemy co 2 godziny, co jest potrzebne, a co już nie.

A zorganizować trzeba było potworną liczbę rzeczy.

Tak. W rekordowych momentach wydawaliśmy od trzech do pięciu tysięcy ciepłych posiłków dziennie. Dziennie! Większość z nas chyba nie miała doświadczenia w gastro, ale daliśmy radę!

Gdyby ktoś chciał pomóc teraz, to jak mógłby to zrobić?

Aktualne zapotrzebowanie Grupy Centrum można sprawdzać na Instagramie i na grupie na Facebooku, na którą zapraszam. Nadal można też zapisywać się na wolontariat bezpośrednio na dworcu.

Dobrze – to najważniejsza informacja, którą możemy zakończyć ten wątek i porozmawiać o zbliżającym się jubileuszu 10 lat Red Lipstick Monster na YouTubie. To już za 2 miesiące…

O rany, kawał czasu!

Jak zmieniał się influencing od 2012 roku?

Bardzo mocno! Gdy zaczynałam, to do Polski dopiero wchodził program zarabiania na reklamach wyświetlanych przy materiałach na YouTube – AdSense. Ale pieniądze nie były takie jak dziś. Jak ktoś miał naprawdę prężny kanał, to zarabiał wtedy 200-300 złotych. I tak to wyglądało przez dłuższy czas.

Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że publiczność nie była tak liczna jak jest teraz, a po drugie: bo sami reklamodawcy nie przeznaczali wtedy jeszcze dużych budżetów na content marketing. Więc jeśli ktoś 10 lat temu zakładał kanał na YouTube, to w życiu się nie spodziewał, że stanie się dzięki temu osobą popularną i że będzie mógł zrezygnować z etatu!

Ponadto zmieniło się zaangażowanie w treści. W każdej dziedzinie! Dostrzegam to u siebie w beauty, ale widać to też mocno w rozrywce. Pewne rzeczy kiedyś istniały, a teraz zupełnie nie mają racji bytu i odwrotnie – te, które dziś zbierają miliony odsłon, kiedyś nie miałyby szans. 

Co robiłaś przed przejściem na influencing?

Byłam bardzo nieszczęśliwa zawodowo, szukałam swego miejsca i nie mogłam go znaleźć. Jestem z wykształcenia pedagożką i kosmetolożką, przez lata byłam też piercerką, i to bardzo dobrą. Miałam sporo klientów. Ale to nadal nie dawało mi pełnej satysfakcji. Chciałam działać jako wizażystka i szkoleniowiec jednocześnie, a dwa kierunki, które ukończyłam, teoretycznie powinny mnie pchnąć w tym kierunku. Mieszkałam wtedy we Wrocławiu i na miejscu takiej pracy znaleźć nie mogłam. Zdarzało mi się nawet usłyszeć wprost, że za wygląd nie dostanę pracy, nawet pomimo kompetencji…

To jak ty wtedy wyglądałaś?

Miałam dready! (śmiech) Kilka lat później, gdy mój kanał już fajnie hulał, pisały do mnie te same firmy, które wtedy nie chciały mnie przyjąć do pracy. Chyba w ogóle nie pamiętali, że parę lat wcześniej słyszałam od nich, że nigdy w życiu nie będą pracowali z osobą, która tak wygląda! (śmiech)

Jesteśmy w mniej więcej podobnym wieku i pamiętam te gadki i z mojej młodości, że “jak masz tatuaż, to jesteś skreślona na rynku pracy, nigdzie cię nie przyjmą!”.

Śmieszne, nie? A dziś w niektórych miejscach osoby wyglądające alternatywnie mają wręcz pierwszeństwo.

Wspomniałaś, że zmienił się twój segment, czyli beauty. To dobrze widać po twoim kanale. W pewnym momencie zaczęłaś na przykład mocno otwierać się ze swoimi prywatnymi sprawami. Tworzyłaś filmy o swoich doświadczeniach zdrowotnych czy przejściach z dietą. Kierowałaś je do osób, które mogły mieć podobne problemy. I w sekcji komentarzy bardzo dużo dziewczyn pisało, że miały dokładnie tak samo, jak ty.

O tak, nie spodziewałam się, że tak wielu ludzi otworzy się ze swoimi historiami!

Kiedy stwierdziłaś, że powinnaś zacząć tworzyć nowy content, bardziej prywatny, stricte o tobie? Czy potrzeba zmiany wynikała z wypalenia tym, co robiłaś do tej pory?

Szczerze mówiąc, nie było tu jakiejś grubo przemyślanej strategii. Ja zawsze postrzegałam samą siebie jako osobę, która mocno skupia się na temacie makijażu. Ale też zawsze czułam, że w filmach przemycam uniwersalne wartości, które są mi bliskie. I ośmielało mnie to, że ludzie reagowali na to pozytywnie. I to było też dla mnie ważne, żeby się tym dzielić.

A przy okazji nigdy nie ukrywałaś swoich poglądów czy progresywnego podejścia do makijażu.

Tak, na przykład zawsze robiłam treści dla obu płci. Gdy zwracałam się do publiczności, to posługiwałam się obiema końcówkami. Co jest nadal wyjątkowe w tym segmencie.

Obecnie jesteś chyba najbardziej queerowym kanałem makijażowym w Polsce. Jaką masz demografię na kanale?

Zdecydowana większość to kobiety – jakieś 83 proc. Ale jeszcze wracając do twojego wcześniejszego pytania – największym punktem zapalnym dla mnie, jeśli chodzi o otwarcie się na mówienie o sprawach “osobistych”, była pandemia. Zmieniło mnie to jako człowieka i jako twórczynię. Bo ja od zawsze miałam silne wolnościowe poglądy, ale starałam się je przemycać bardzo subtelnie. Pandemia – zwłaszcza Strajk Kobiet, który wydarzył się w jej trakcie – wszystko mi uprościły, skróciły, ubezpośredniły przekaz. Stwierdziłam, że nie mam po co się z czymkolwiek cackać.

Jak ludzie to przyjęli?

Wiesz co? Może to źle zabrzmieć, ale niewiele mnie to interesuje. Uznaję to za tak ważne, że nie ma co się gryźć w język. No i widzę swoją rolę jako edukatorki – sama korzystam z socialmediowych postów innych edukatorów i edukatorek i podaję ich wiedzę dalej. Mój zasięg to wielki przywilej, ale też obowiązek.

Czy zaangażowanie może zaszkodzić influencerowi? Na przykład w zarobkach?

Czasem się nad tym zastanawiam i… ciężko mi powiedzieć. Ja cieszę się, że jestem w na tyle stabilnej sytuacji finansowej, że sama mogę zarządzać swoją marką osobistą nie kalkulując, czy jakieś działania mi się opłacają

Staram się pozytywnie wpływać na branżę. I przy Strajku Kobiet, i teraz – przy pomocy dla Ukrainy – zakomunikowałam, że marki, które w sposób proporcjonalny dla swojego rozmiaru wesprą obie inicjatywy, będą miały bardzo konkretną ekspozycję na moich social mediach.

Jaki był efekt tej akcji?

Bardzo dobry. Przy Strajku Kobiet w akcję zaangażowało się aż  10 polskich firm makijażowych – to znacząca ilość w odniesieniu do naszego rynku. h. Wydaje mi się też, że takie działanie może ośmielić do działania nie tylko marki, ale też innych influencerów i influencerki.

Na zagranicznych kanałach mejkapowych widać, że ten segment mocno ewoluuje, od lat na przykład otwierając się na mężczyzn. Jak twoim zdaniem będzie to wyglądało za kilka lat?

Ja cieszę się wszelkimi zmianami. To otwieranie się na mężczyzn, o którym wspomniałeś, funkcjonowało, ale w podziemiu. Teraz z podziemia wyszło i między innymi dzięki temu będziemy obserwowali stopniowe rozszerzanie znaczenia sztuki makijażu. I to wniesie bardzo dużo bardzo potrzebnej świeżości.

I sprawi, że w twojej działce pojawi się młodsza konkurencja.

I niech się pojawia! Miejsca starczy dla każdego. Osoby, które teraz będą wchodziły do contentu makijażowego powinny zastanowić się, po co to robią. Jeśli znajdą dla siebie własną mejkapową niszę, to ważne jest, żeby robiły to, co sprawia im przyjemność, nie oglądając się co chwila na oczekiwania publiczności. Tylko w ten sposób unikną wypalenia. Ja w ten sposób funkcjonuję od początku. Już 10 lat.

Bartek Przybyszewski
Bartek Przybyszewski

Bartek Przybyszewski - dziennikarz, PR-owiec, miłośnik komiksów i filmów, student filmoznawstwa. Prowadzi bloga "Liczne rany kłute" (www.fb.com/liczneranyklute). Pisał m.in. dla Onetu, Gazety.pl, Wirtualnej Polski, Popmoderny.

Odbierz wartościowy bonus przy zapisie do newslettera!

Wzór biznesplanu książki dla selfpublishera na 12 miesięcy! Będziemy Ci także regularnie (co wtorek) wysyłać ciekawe inspiracje dotyczące świata twórców online.

    Twoje dane są u nas bezpieczne. 🛡️