
Książki drukowane są obecne w naszej kulturze od wielu stuleci.
Nie zawsze jednak proces ich tworzenia i wydawania był tak prosty, jak w obecnych czasach.
Jeszcze do niedawna autorzy posługiwali się maszynami do pisania, a gotowe dzieła trzeba było następnie skopiować i ręcznie złożyć. Nie było również możliwości wielokrotnej edycji tekstu czy poprawiania literówek, które dziś możemy usunąć jednym kliknięciem.
Co jeszcze warto wiedzieć o maszynach do pisania?
W tym artykule przeczytasz o:
Pierwsza maszyna do pisania
Wiele kluczowych dla świata wynalazków było dziełem przypadku. Podobnie stało się w przypadku maszyny do pisania.
Za jej twórcę uznaje się amerykańskiego inżyniera i drukarza Christophera Lathama Sholesa, który pracował nad zaprojektowaniem automatycznego urządzenia do numerowania poszczególnych stron książek. Wraz z kolegą wpadł na pomysł, że ta sama maszyna po delikatnych modyfikacjach mogłaby służyć również do pisania. Tak też się stało – urządzenie zyskało klawisze, taśmę nasączoną atramentem oraz poziomą metalową płytkę, na którą należało położyć kartkę papieru.
Maszyna była uruchamiana poprzez naciskanie pedałów (podobnie jak w przypadku napędu w starych maszynach do szycia).
Projekt pierwszej maszyny do szycia został przez Sholesa opatentowany i wprowadzony do produkcji na szeroką skalę w roku 1873. Podjął on wówczas współpracę z amerykańską manufakturą broni – Remington w stanie Nowy Jork (Ilion).
Co ważne, maszyna autorstwa Sholesa umożliwiała pisanie jedynie przy użyciu dużych (drukowanych) liter, co na dłuższą metę nie stanowiło dla ówczesnych autorów zbyt dużej wartości. Co prawda wynalazca podejmował liczne próby, aby ją udoskonalić, jednak bez skutku. Właśnie z tego powodu postanowił odsprzedać swój patent Remingtonowi, który zajął się dalszym rozwojem innowacyjnego projektu. Masową produkcję rozpoczęto w roku 1876. Odtąd życie i twórczość pisarzy z całego świata przeszła na zupełnie inny poziom.
Rozwój innowacyjnej technologii
Jak wiadomo, pierwsza maszyna do pisania musiała przejść przez szereg testów i usprawnień, aby finalnie nieść pisarzom realną wartość.
Podstawowym problemem w urządzeniu Sholesa był brak możliwości bieżącego czytania tego, co się piszę. Sprawa została rozwiązana dopiero w roku 1890 przez Hermana L. Wagnera, który wpadł na przełomowy pomysł: wystarczyło jedynie odwrócić wałek z kartką, aby tekst był całkowicie widoczny!
Wówczas patent do maszyny wykupiła firma Underwood (współpracująca dotąd z Remingtonem) i w ciągu 5 lat wprowadziła na rynek nowy model maszyny. Właśnie Underwooda kupił m.in. Lew Tołstoj.
Underwood bardzo szybko stał się poważną konkurencją dla Remingtona, a wkrótce prześcignął producenta za sprawą kolejnych innowacji. Pisarze mogli bowiem cofnąć się do dowolnego miejsca w tekście i poprawić zauważony błąd. Najpopularniejszy model maszyny Underwood sprzedawano w latach 1900-1933 (w sumie kupiło go ponad 3 miliony osób).
Właśnie na tym urządzeniu tworzył m.in. William Faulkner (jego największy konkurent, czyli Ernest Hemingway pracował na Remingtonie). Posiadaczem słynnego Underwooda był również Stanisław Lem – maszynę podarował mu jego ojciec, gdy miał 12 lat i używał jej do końca życia.
Jak działa maszyna do pisania?
Warto dodać, że pierwsza maszyna do szycia była już w pełni użyteczna i praktyczna. Przyciski były początkowo ułożone alfabetycznie, jednak bardzo szybko okazało się, że zgrupowanie kilka najczęściej użytkowanych liter w jednym rzędzie powoduje awarie.
Wówczas wdrożono układ czcionek znany pod nazwą Qwerty, czyli dokładnie ten sam, którego używamy dzisiaj.
Na elementy konstrukcyjne maszyny składała się obudowa wraz z klawiaturą, wózek (czyli ruchoma część, która przesuwa się po każdorazowym wprowadzeniu znaku) oraz zamek, który gwarantuje przesunięcie się wałka jedynie o jeden znak.
Dawni pisarze musieli nie tylko wyposażyć się w maszynę do pisania i opanować jej obsługę, ale również pozyskać odpowiednie materiały. Na maszynie można było pisać na papierze zwykłym, przebitkowym, kredowym czy kalce maszynowej.
Oczywiście potrzebowali również specjalnej taśmy barwiącej, bez której nanoszenie poszczególnych liter na kartkę nie byłoby możliwe.
Jak dawniej wyglądał proces wydawniczy?
Zastanawiasz się zapewne, jak dawniej przebiegał proces wydawniczy?
Kluczowa w tej kwestii była produkcja książek, która możliwa była dzięki wynalezieniu tzw. kalek kopiujących. Był to papier powleczony tuszem lub pigmentem z dwóch stron i służył do jednoczesnego tworzenia wielu kopii tekstu podczas jego pisania na maszynie.
Następnie książki musiały być ręcznie składane, a autor musiał być niezwykle uważny i precyzyjny, ponieważ usunięcie danego błędu (np. literówki) było niezwykle problematyczne, a często nawet całkowicie niemożliwe. To czyniło proces wydawniczy dość skomplikowanym, szczególnie gdy książki drukowane były swego rodzaju produktem premium.
Co ciekawe, okładki najczęściej były tworzone w 100% ręcznie.
Na koniec jako ciekawostkę możemy dodać, że właścicielem najdroższej maszyny do pisania na świecie (według Księgi Guinnessa) był Ian Fleming – angielski pisarz, który zamówił ją w 1952 roku. Jej wartość była widoczna już na pierwszy rzut oka, ponieważ urządzenie było pozłacane. Po śmierci twórcy sprzedaną ją w londyńskim Christie’s za 56 000 funtów!
